Na początek – podsumowanie

Od czego by tu zacząć po takim czasie?

Wróciliśmy. Po 7 miesiącach, które minęły zdecydowanie za szybko,  jesteśmy już w Polsce. Ostatnie 6 tygodni spędziliśmy odkrywając “uroki” Filipin oraz uroki Tajlandii. Przeżyliśmy (wciąż w to nie wierzę!) 8 lotów, 8 dużych przepraw autobusowych, 2 promowe, czterokrotną wyprawę filipińską łódeczką, kilkakrotny dziki rajd taksówką, jeepneyami, trycyklami oraz tuktukami. Z moją chorobą lokomocyjną wydaje się wręcz cudem, że siedzę teraz cała i całkiem zdrowa pod kocem pisząc posta, że nie odpadłam gdzieś w połowie tego szaleństwa.

Jak wyglądała nasza podróż, dlaczego akurat tak i właściwie po co? Uznaliśmy, że skoro już przetargaliśmy tyłki na drugi koniec świata to w sumie 6 godzin samolotem w te czy wewte nie robi większej różnicy i lepsze to niż latanie z Polski. Na początku widzieliśmy się w Chinach, już czułam zapach tych smażonych noodli, widziałam Wielki Mur spowity mgłą i … no właśnie. Same formalności nas trochę przerosły. Dzwonienie do konsulatu Republiki nie odnosiło żadnego skutku. Od znajomych dowiedzieliśmy się, że dla obcokrajowca w Tokio, zdobycie wizy do Chin to kilkukrotne chodzenie do konsulatu, miliardy formalności, niemiła obsługa. No ale chwila, co to dla nas, Polaków? Duma rozpiera, bo przecież nam to niestraszne, przecież to już znamy, mamy to na co dzień! Nie zniechęciło nas to na tyle, żeby zrezygnować. Za to opowieści innych znajomych o makabrycznych trudnościach z podróżowaniem pociągami, absolutnym brakiem znajomości angielskiego i (voila!) prognozy pogody wskazujące 12 stopni, podczas gdy potem mieliśmy plan lecieć do gorących Filipin, co skutkowałoby koniecznością upchnięcia w 7 kg bagażu (braliśmy sam podręczny) zarówno kurtek zimowych jak i całego lekkiego ekwipunku – to zadecydowało o zmianie destynacji. Wszystkie notatki o Chinach poszły w kubeł, za to my zdecydowaliśmy poświęcić 4 tygodnie na Filipiny i 2 tygodnie na modną i dość turystyczną już Tajlandię.

Jak wyglądała nasza trasa?

Posłużę się małym schematem przedstawionym poniżej.

 

W kolejnych postach postaram się przybliżyć w skrócie każde z tych miejsc, z każdego mamy mnóstwo wrażeń i opowieści 🙂 Tymczasem – już niedługo majówka i kolejny wyjazd – tym razem do Wiednia !

dr.png

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s