Arashiyama

7 rzeczy, które zachwycają w Arashiyamie

  1. Po miesiącu spędzonym w Tokio tęskniliśmy za naturą. Nie jesteśmy szczególnie dziećmi lasu, namioty i te sprawy są fajne na wyjazdy ale życie nomada chyba nie do końca by nas przekonało, jednak ciągłe obracanie się pośród słupów z kablami i plastikowych budynków nastroiło nas nostalgicznie jeśli chodzi o potrzebę poobcowania z czymś stworzonym przez siłę wyższą a nie człowieka. Arashiyama spełniła tę potrzebę w 100 %. Już po wyjściu ze stacji można było się poczuć jak w innej bajce, miasteczko otoczone jest górami, zewsząd otaczają je przepiękne lasy, przez środek płynie szeroka rzeka, życie płynie jakoś spokojnie.dsc_7012dsc_7026dsc_7031dsc_7044dsc_7075dsc_7354dsc_7148dsc_7165
  2. Klimat górskiego miasteczka. Arashiyama ma w sobie to, co lubimy w Karpaczu czy Zakopanem. Idzie się w górę mijając urokliwe kramy z pamiątkami, lokalnym jedzeniem, mini muzea np. porcelanowych lalek, gdzie wejście zapewnia nam zakup symbolicznej pocztówki. Gdy przyjechaliśmy tam rano, można było chłonąć bez przeszkód klimat tego miejsca, jako że nie było wielu ludzi. Później niestety zrobił się duży tłok.DSC_7137.jpgDSC_7046.jpg
  3. Las bambusowy, czyli najsłynniejsze miejsce w Arashiyamie, do którego zjeżdżają się turyści z całego świata. Faktem jest, że spodziewałam się czegoś trochę innego, jakiejś takiej dzikości natury, spokoju, szumiących bambusów, no ale chyba znów przeważyła moja natura romantyczki, która musiała dość szybko zderzyć się z rzeczywistością. Wprawdzie las z traw (w końcu bambus to trawa!) nie spełnił tego mojego oczekiwania, jednakże mimo to zachwycił. Prawdą jest, że można poczuć się trochę jak mrówka wędrująca po trawniku, nagle przypominają się wszystkie makro filmy o owadach i wydaje ci się, że trafiłeś do innego świata.dsc_7087dsc_7091dsc_7145
  4. Monkey park Iwatayama. Mieliśmy na początku trochę mieszane uczucia, jako że Japończycy serdecznie odradzali nam podobny park na Takao. Jednak poczytałam trochę opinii na portalu Trip Advisor (który swoją drogą nie raz uratował nam tyłki) i zdecydowaliśmy się wybrać. Żeby dostać się do „małpiej skały” trzeba było uiścić opłatę i 20 min toczyć się na górę. Toczyć to celowe określenie, bo mimo że nie było daleko, to jednak poskutkowało zmęczenie i brak kondycji i dyszeliśmy gorzej niż mopsy po truchcie. Jednak już na szczycie powitały nas małpiszonki, japońska odmiana makaków, biegające swobodnie w te i wewte, pokrzykujące na ludzi i popiskujące za kawałkami jabłka. W epicentrum tego rozgardiaszu znajdowała się klatka. Dla ludzi. Można było tam zakupić jedzenie dla zwierzaków i przez kratki pokarmić. Atrakcja świetna, jeśli ktoś lubi zwierzęta i nie przeszkadza mu, że co chwila jakieś dwie kotłujące się małpy z czerwonymi dupskami przetaczają się koło niego, a kawałek dalej inne iskają miłośnie.dsc_7330dsc_7181dsc_7203dsc_7210dsc_7214dsc_7223dsc_7261dsc_7283dsc_7286dsc_7300dsc_7305dsc_7318dsc_7328
  5. Na osobny punkt zasługuje panorama, którą widać z małpiego gaju, gdzie roztacza się widok na całe Kioto. Zdecydowanie robi wrażenie. Podobnie z zejściem z góry, które wiedzie malowniczą ścieżką, wśród kolorowych drzew. Mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy na początki japońskiej jesieni, kiedy przekwitały już czerwone klony a krajobraz zaczął robić się wyjątkowo malowniczy.dsc_7287dsc_7342dsc_7346dsc_7349dsc_7351
  6. Miasto usiane jest świątyniami. Praktycznie co kilkadziesiąt kroków wpadamy na nowy okaz, a także na jej przedstawicieli w tradycyjnych szatach. Sprawia to wrażenie, jakbyśmy poruszali się po skansenie, gdzie jesteśmy gośćmi, gdzie podglądamy czyjeś życie. Człowiek ma naturę podglądacza, wiec podobało nam się !dsc_7052dsc_7060dsc_7357
  7. Urocze sklepiki z rękodziełem. Widać, że Japończycy cenią sobie rodzimą sztukę i starają się ją promować, szczególnie w takich tradycyjnych miejscowościach. W nowoczesnym Tokio ginie to w natłoku neonów i buchającej elektroniki, jednak w górskich miejscowościach można na spokojnie przyjrzeć się i pozachwycać misternymi wyrobami.

DSC_7131.jpg

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s